- Błąd
-
- Entry #62 Not Found
|
- reaktywacja
- admin
- Apple
- Appstore
- blog
- BY-link
- dodatek
- doodle
- dowcip
- drukowanie
- Evernote
- film
- Flash
- gadżety
- gromadzenie treści
- gry
- hacking
- haker
- hasło
- Hollywood
- HTML5
- Intel
- iPad
- iPhone
- kosiarka
- Linux
- mapa
- marketing
- Matrix
- Mikrotik
- openWRT
- Pacman
- Panoramio
- pendrive
- Print&Share
- router
- serwer
- Star Wars
- Steve Jobs
- Trasformers
- Tron
- turystyka
- urlop
- urodziny
- USB
- Waldemar Pawlak
- włamania
- zapomniane







Ubiegły rok przyniósł nam wiele ważnych wydarzeń w świecie IT - dobrych i złych. Odszedł Steve Jobs, co wielu ludziom z branży uświadomiło koniec pewnej epoki. Niestety... czas nie stoi w miejscu, a piękna i romantyczna era początków komputeryzacji istnieje już tylko na kartach historii. Dzięki takim ludziom jak Steve Jobs te karty są niezwykle barwne (polecamy biografię Jobsa autorstwa Waltera Isaacsona - solidne studium nietuzinkowej postaci, łącznie z ukazaniem wszystkich jej najgorszych cech i trudnego charakteru. Taka biografia bez cukru - ale przez to niezwykle autentyczna). Ktoś może wątpić, czy śmierć Jobsa wpłynie w jakikolwiek sposób na dalsze losy Apple. I w pewnym sensie może mieć rację, bo przecież nie samym Jobsem Apple stało. Na ten moment możemy śmiało powiedzieć, że pod rządami Tima Cook'a Apple dalej pnie się do góry i nic nie wskazuje, żeby ten trend się odwrócił (zresztą Timowi Cook'owi byłoby to bardzo nie na rękę, bo jego kontrakt z Apple zakłada, że akcje warte grubo ponad 500 mln dolarów będzie mógł spieniężyć dopiero w 2015 roku - tak więc Tim zrobi wszystko, żeby firma kwitła). Więc można uznać, że śmierć Szefa Wszystkich Szefów nic nie zmieniła. Ale to jest nie do przyjęcia dla pewnej grupy ludzi - dla fanbojów firmy z Cupertino. Fanboj to, mówiąc wprost, człowiek z klapkami na oczach, który nie dopuszcza innego opisu rzeczywistości niż ten, który sobie sam zbudował. Dla fanbojów Apple Jobs był bogiem i największym guru. Dla nich Apple = Jobs. W pokrętnie działającym umyśle fanboja tkwi fałszywe z gruntu przekonanie, że całe dobro pochodzące z Apple wyszło z umysłu i spod ręki Steva. Nie przyjmują twardych faktów, które dobitnie pokazują kto był twórcą, a kto w czarodziejski sposób nakręcał sprzedaż i budował wizerunek. Owszem, budowanie wizerunku w wykonaniu Jobsa było zawsze mistrzowskie (choć straty w ludziach bywały przy tym spore - trudno było dogodzić jego wybujałemu perfekcjonizmowi i szalonej mieszance ideologii Zen z wizjami świata IT), ale statystyczny fanboj udaje (lub nie dopuszcza takiej myśli), że nie wie kim jest (i był na początkach Apple) WOZ. The Woz - Steve Wozniak, czyli tak zwany Drugi Steve - geek i zdolny inżynier, bez którego pomysłowości i technicznego kunsztu nie powstałby nawet kalkulator z logiem nadgryzionego jabłka. Woz zawsze był w cieniu Jobsa, bo uważał, że jego zadaniem jest solidna inżynierska robota, a nie robienie show... Dla fanboja Woz nie istnieje - przecież nie przedstawiał kolejnych rewolucyjnych (to magiczne słowo w Apple, podobnie jak inne przymiotniki typu "amazing!") produktów rzucając od niechcenia "...and one more thing". Fanboje wolą mówić - Jobs wymyślił, Jobs zaprojektował, zbudował, wynalazł, stworzył itd. itd... Nikt absolutnie nie chce umniejszać wielkości Jobsa, bo na swoje wysokie miejsce w panteonie wielkich świata IT zasłużył sobie w 100%, ale trzeba pamiętać o innych, bez których sukces firmy nie miałby miejsca. Podobają wam się iPady, Macbooki i inne iGadżety? No to podziękujcie z ich wzornictwo Jonathanowi Ive, który przez lata wyrósł na jedną z kluczowych postaci Apple. A skoro już wymieniamy ludzi, którzy wynieśli Apple na wyżyny, to wymieniajmy dalej. Lee Clow - wielki marketingowiec, który w latach 80-tych kreował strategię reklamową Apple, Tony Fadel - to on zaprojektował pierwszego iPoda, Mike Markula - pierwszy inwestor w Apple, Jeff Raskin - twórca pierwotnej koncepcji pierwszego Macintosha, Bill Atkinson - twórca pierwszej grafiki dla Macintosha... Można by długo wymieniać. Więc kim był tak naprawdę Steve Jobs? Jobs potrafił zebrać właściwych ludzi, we właściwym czasie i miejscu i przekonać ich o słuszności czegoś, co nie do końca wydawało im się słuszne (biografia opisuje przypadki wyrzucania inżynierów twierdzących, że czegoś nie da się zrobić i zatrudniania na ich miejsce takich, którzy nie znali istniejących trudności i radzili sobie z problemem w sposób naturalny). Tak więc mówimy stanowcze nie wszelkim przejawom tzw. fanbojstwa ;-) A Wy?


0
Komentarze
Dodaj